Strefa taty: Ojcu wolno więcej

Macierzyństwo to naprawdę chytry okres. Trzeba się bardzo pilnować. Jak zaczynasz wykazywać chęć opieki nad dzieckiem bez słowa sprzeciwu już robią z Ciebie super tatusia. Z jednej strony to fajne uczucie, jednak szybko można popaść w próżność.

Z poprzedniego wpisu dowiedzieliście się o moim zdaniu na temat gloryfikowania roli ojca w wychowaniu bobasa. Postanowiłem trochę pogłębić ten temat. Ciekawi mnie czy mamy, które w większości do nas zaglądają (sorry tatusiowie – taki fakt) zgodzą się z tym co piszę dalej.

Czas na posiłek

Przykład. Jesteśmy w gościach (spotkanie rodzinne, urodziny, imieniny – zawsze jest tak samo). Przychodzi czas karmienia Małej. Mama przygotowuje jedzonko, ale w tym samym czasie na stole pojawia się ciepłe danie także dla rodziców. Co zrobić? Kto ma karmić? No pewnie, że mama! Tata musi zjeść w spokoju, bo przecież zmęczony po pracy.. Drażnią mnie takie motywy…Nie to, żebym szczególnie wywyższał rolę mamy, ale przecież nie ma w tym nic trudnego, by chwilę poczekać z jedzeniem i nakarmić Małą. Kiedy jednak wychodzę z inicjatywą, by to Żona zjadła pierwsza oboje mamy wrażenie, że coś jest nie halo. 🙂 Mama jest przecież od wychowywania, a tatuś od odpoczywania.

Tutaj właśnie pojawia się próżność. Kto, by nie chciał czerpać z usługiwania i ciągłego słodzenia. W sumie to nie trzeba nic robić, a już jesteś super tatą. Wystarczy, że trochę się z dzieckiem pobawisz, wykażesz minimum zainteresowania, a już jesteś lepszy od mamy. Bo mama musi wykonać szereg obowiązków i nikt tego nie docenia. Mama jest od czarnej roboty, a ojciec to już chill out. Trochę się pokręci i zawsze jak kot spadnie na cztery łapy.

Trochę to bez sensu. Ale zmienić mentalność? Gdzie tam. Jak zaczniesz tłumaczyć to wyjdzie, że ciągle masz jakiś problem. Że się czepiasz…Przecież każdy chce dobrze. Tylko, że ja nie chce być traktowany na lepszych warunkach, bo generalnie to wcale nie uważam, że na takie lepsze traktowanie zasługuje. Przecież na posiadanie dziecka zdecydowaliśmy się wspólnie. Wspólnie planowaliśmy (i planujemy) je wychować. Obowiązki, które się z tym wiążą wcale nie miały być tylko na głowie żeńskiej części tego związku.

Razem czyli w mniejszym stresie

Żyjemy w czasach, gdy partnerstwo musi zacząć odgrywać większą rolę w związku. Dlaczego? Bo przede wszystkim wtedy lepiej się żyje. Nie kręci mnie staromodny podział typu ojciec zarabia, matka wychowuje. Na luzie każde z nas może realizować się w obu płaszczyznach. Ja chce pracować, ale też zajmować się Chichotką, bo zwyczajnie sprawia mi to ogromną satysfakcję. Z jakiego powodu mam zabraniać tego samego Żonie?

Łącząc obowiązki, ale zatrzymując dla siebie pasje jest zwyczajnie łatwiej. Mniej problemów na głowie, a zamiast ciągłego pakowania sobie do głowy negatywnych emocji można cieszyć się życiem. Ta wizja podoba mi się zdecydowanie bardziej.

Do następnego.

 

Możesz lubić również

Here you can find the related articles with the post you have recently read.