O blogowaniu – czyli to wcale nie takie łatwe

Nie raz słyszę, że prowadzenie bloga to takie pójście na łatwiznę. Wrzuca się kilka fotek, napisze kilka zdań i tyle. Prosto, łatwo i przyjemnie. Nie zawsze chciało mi się tłumaczyć, że jest inaczej. Trafiłam jednak na pewien wywiad, który zmotywował mnie, żeby wreszcie poruszyć tutaj ten temat. 

Lovi (większość mam, wie czym zajmuje się ta firma) wpadło na super pomysł zapytania pięciu popularnych mam blogerek o ich początki. Postanowiłam odnieść się do słów, które padają w wywiadzie i przekazać Wam szczyptę moich blogowych przemyśleń.

Blogowe inspiracje

Pięć mam i kilka innych powodów. Nie powiem, że pięć innych bo są takie, które miały podobny start. Agnieszkę (buuba.pl) natchnęła przyjaciółka, Malwinę (bakusiowo.pl) i Marlenę (makóweczki.pl) – mężowie. U Pauliny (lenaikuba.pl) inspiracją stała się pasja do fotografowania. Kinga (ladygugu.pl) postanowiła pożegnać się z własnym biznesem, swój czas poświęcając na tworzenie bloga.

Z wywiadu wyłania się pewna prawidłowość, która dla wielu osób jest ciągle ukryta. Aby tworzyć coś naprawdę profesjonalnego trzeba na to poświęcić czas. Wiele czasu. To nie jest godzinka czy dwie tygodniowo. Nie sztuką jest napisać 1 czy 2 wpisy w miesiącu. Blog to etatowa praca jak każda inna. Sama porównałabym ją nawet do własnego biznesu. Z blogiem jest się związanym 24 godziny na dobę. Myślicie, że pisanie i wstawianie zdjęć to jedyne działania jakie podejmują blogerki, by krok po kroku rozwijać się w tym co robią? To godziny poświęcone na interakcję z czytelnikami na blogu, w Social Media. To rozwój w technikach fotografii czy fotografiki. To stałe bycie na bieżąco z trendami i nowinkami w tematyce parentingowej. I to tylko kropla w morzu działań. A przecież każda z blogujących mam przede wszystkim zajmuje się wychowaniem swoich pociech.

 

Dlaczego zostałam blogującą mamą?

Chyba nie będę oryginalna. Trochę z przypadku, a trochę dzięki chichotkowemu tatusiowi. :* Przede wszystkim jednak osią pomysłu stała się Chichotka i jej  wrodzona radość i miłość do…pozowania! 🙂 Gdy tylko Adusia się urodziła jej tatuś zwariował na jej punkcie i praktycznie co chwilę wyciągał aparat – jak nie ten większy, to ten mniejszy –  komórkowy. Może nieco przesadzał, ale przecież nie mogłam mu odmówić. Widziałam jak wiele sprawiało mu to radości…

Fotki pierwotnie miały pozostać tylko dla nas. Ba, nawet przez pierwsze miesiące w ogóle nie publikowaliśmy na Fajsie. Aż tu nagle ze strony Męża padł pomysł założenia bloga. Uznałam, że może być ciekawie tylko pytanie kiedy? Doszliśmy do wniosku, że poczekamy aż Chichotka zacznie chodzić. Tylko wiecie jaka jest natura kobieca. Jak już wpadnie jej coś do głowy to musi być już, teraz, natychmiast. 🙂 I dlatego blog trochę wyprzedził nabytą umiejętność chodzenia przez Chichotkę. Z perspektywy czasu – kompletnie tego nie żałuję. Miałam więcej czasu na zrozumienie specyfiki blogowania, która do tej pory skrywa przede mną jeszcze wiele tajemnic. Tyle, że ja w porównaniu do Kingi z Ledygugu.pl za chwilę wracam do pracy. Tej tradycyjnej rzecz jasna na pełen etat. Wiem, że nie będzie lekko, ale jestem typem osoby, która nie lubi jak czas przelatuje jej przez palce. Zresztą – znam wiele osób, przy których moje obowiązki są niczym, a trzeba równać w górę, a nie w dół prawda?

Kinga z ladygugu.pl uważa, że dla niej blogowanie to praca łatwa i przyjemna. Myślę, jednak ze jej słowa mają inne przesłanie niż to prezentowane przez wszystkich ludzi dostrzegających w blogowaniu jedynie profity w postaci darmowych gadżetów i łatwego zarobku. Kinga uwielbia to co robi. A coś co się lubi nie męczy, nie frustruje, nie złości. Mam wrażenie, że dla Kingi – blog to fantastyczna niezwykle ważna odskocznia pozbawiona negatywnych emocji. A coś co daje radość i satysfakcje jest z natury przyjemne. 🙂

Blog dlatego jest tak kuszący, bo może stać się czymś przyjemnym i mega „uwodzicielskim”. On wręcz pochłania myśli. Rozumiem słowa Agnieszki z buuba.pl, że blog to styl życia. Chyba sama powoli mogę podpisać się pod tym stwierdzeniem. 🙂 Wiem jednak, że do tego potrzebny jest czas, który trudno od tak przeliczyć na godziny i wielkie zaangażowanie. W życiu nie ma nic za darmo.

1

Sukces bloga

Dziewczyny mówią dużo o zaangażowaniu, czasie i szczęściu…a ja myślę, że przede wszystkim potrzebna jest systematyczność, niezałamywanie się i określenie co dla kogo jest sukcesem. Tworzenie bloga, żeby na nim zarabiać samo w sobie chyba nie jest optymalne. Wtedy chyba pojawia się presja. A gdy sukcesu nie będzie z biegiem kolejnych miesięcy? Co wtedy? Nerwy, frustracje…

Chyba im mniej myślisz o kasie tym lepiej. Mnie osobiście cieszy każde miłe słowo w komentarzu, like na fejscie czy Insta. Jednak głównym wyznacznikiem dla mnie jest uśmiech mojej Chichotki. Nie przestanę prowadzić bloga dopóki będę widziała, że Chichotka po prostu dobrze się bawi. Kiedyś, gdy podrośnie sama zdecyduje co zrobić z blogiem, bo przede wszystkim prowadzę go dla niej. Chcę, żeby mogła jak najpełniej zapoznać się z okresem swojego wczesnego dzieciństwa, który z biegiem lat zaciera się w pamięci…

 

Blog to praca marzeń! Zgadzam się z dziewczynami. Dlaczego? Bo pracujesz ze swoją największą miłością! Z resztą – chyba mało kto może powiedzieć, że najmocniej na świecie kocha swojego szefa.  🙂 Jednak ja na tego swojego, aktualnego szefa nie narzekam 🙂

Blog dziecięco-modowy (taki jak mój) ma jeszcze jeden ogromny plus w natłoku pomniejszych plusików. Co chwilę wymyślamy nowe pomysły na sesje fotograficzne – zwiedzamy kraj, odkrywamy na nowo naszą okolicę, a przede wszystkim spędzamy czas razem – pełną rodziną, bo bez zdjęć chichotkowego taty to nie byłoby to samo.

Ważna w tym wszystkim jest jeszcze kreatywność. Każda kolejna sesja uczy nas czegoś nowego i pozostawia w głowie kolejne wizje, które staramy się krok po kroku realizować.

 

Możesz lubić również

Here you can find the related articles with the post you have recently read.