Mój pierwszy raz…

Znacie to pełne ekscytacji uczucie, gdy tajemniczy świat, którego wcześniej nie znaliście nagle otwiera przed Wami swoje wrota? Podniecenie rośnie z minuty na minutę…A potem?

2Jest tylko lepiej! To co przytrafiło mi się w pewien grudniowy dzień otworzyło nowy rozdział mojego blogowania. A zamknęło inny…

Blogosfera jest właśnie trochę jak pasjonująca książka, której nie możesz odłożyć na półkę przed przeczytaniem ostatniego słowa. Z tym, że my czasem musimy wyłączyć komputer i przejść do realnego świata. Powiedzmy, że zatrzymujemy się na pewnym rozdziale tej książki. I nie ukrywam, że bardzo lubię te momenty. Bo nie samą blogową społecznością człowiek żyje, choć i ona, dzięki słowom publikowanym w internetowej przestrzeni przenika do tego bardziej zmaterializowanego świata. 🙂

3

I tak stało się właśnie pewnego grudniowego dnia, gdy doświadczyłam swojego pierwszego razu… I to nie za sprawą faceta 😉 W stan pełny ekscytacji wprowadziły mnie Iza (Szczypta o mnie) i Asia (Z Filizanka Kawy) dzięki za Wasze ogromne zaangażowanie i serducho!). Organizatorki spotkania „Mamy blog-offują”, które odbyło się w klubokawiarni SmyKawka w Łodzi. To właśnie, dzięki nim doświadczyłam pierwszego spotkania blogerskiego w życiu. 🙂 Wyobraźcie sobie – dwadzieścia lasek o podobnych zainteresowaniach skupione w jednym miejscu, pod jednym dachem… Dobrze, że nie było tych naszych drugich połówek, bo chyba zanudziliby się na śmierć słuchając przez tyle godzin jak plotkujemy nie zważając na przesuwające wskazówki na zegarze…Mój został w domu, chociaż bloguje razem ze mną. Pozostało mu więc sfotografowanie prezentów. 😉

Przyjazd na spotkanie okazał się strzałem w dziesiątkę. Nie dość, że poznałam kilkanaście mega pasjonujących mam blogerek to jeszcze przywędrowała ze mną do domu spora ilość atrakcyjnych giftów (wiem, że jesteście ciekawi, ale o nich – za chwilę :-)).

Zacznę od miejsca, które miało „wytrzymać” najazd pełnych energii kobiet blogosfery! SmyKawka to klubokawiarnia rodzinna. Co to właściwie oznacza? Według pomysłodawców to przestrzeń przeznaczona dla dzieci i ich rodziców, którzy chcą przyjemnie spędzić czas popijając przy tym kawkę. Oczywiście kawkę popijać wtedy, gdy maluchy będą uczestniczyć w twórczych zajęciach przygotowanych przez personel SmyKawki. Moje wrażenia? No cóż…zmarzłam…ale u mnie to dość częste zjawisko 🙂 Sporo do życzenia pozostawiał także obiadek, tyle, że przecież nie dla uginających się stołów tam wszystkie zawitałyśmy. 🙂 Kawka była w porządku – nie piłam, ale znam opinię ze słyszenia. 😉

5
W programie tej naszej blogerskiej imprezki znalazły się porady dietetyczki i warsztaty brafitterki. Był także stojak z produktami handmade od Monello (uwielbiam handmade!). Ale najlepsze były jednak zabawy integracyjne (Asia, Iza – czapki z głów!) – w końcu wspominałam już, że nie przyjechałyśmy tam dla jedzonka prawda? 🙂

1

Jedzonko jednak też było – tylko bardziej w formie produktów pozwalających popuścić wodzę wyobraźni w trakcie kulinarnych przygód. 🙂 Alma wywiązała się z tej funkcji znakomicie. Chociaż muszę przyznać, że swoje produkty rozpoczęłam od testowania…czekolady! Uwielbiam czekoladę! W końcu jestem kobietą, a żadna z nas nie może obejść się bez słodkich przyjemności… 😉 Ahh, bym zapomniała! W kwestii słodkich przyjemności miałam także okazję na spotkaniu kosztować smakowitego tortu produkcji Słodkiej Stacji.

1

W moje (nasze) „łapki” powędrowały także kosmetyki firmy Oillan. Szampon na pewno wykorzystamy, a co do reszty – jest to seria dla dzieci alergicznych. Co prawda Chichotka miała pewne problemy, ale mam nadzieję, że mamy je już za sobą. Więc liczę na to, że nie będziemy musieli ich użyć ;-).

2

Chichotka otrzymała także cudny, turkusowy komin wraz z czapeczką od Monello (Handmade! Jeah!) Dostała także skarpetki i rajstopki od firmy Wola (mi też się trafiły skarpeteczki ;-)) – dobrze, że nie na święta, bo podobno to najbardziej znienawidzony prezent. Wola w tworzeniu swoich produktów wykorzystuje jony srebra, które mają właściwości grzybobójcze i bakteriobójcze.

7

A teraz to co „tygryski” kochają najbardziej! Drogeria natura zdecydowanie dała radę! Kredki, lakiery, cienie do powiek bardzo przypadły mi do gustu. Szczególnie trafiony   okazał się cień do powiek w kredce … Cały zestawik możecie zobaczyć na fotce poniżej ;-). Do pełnej radochy przyczynił się cień do powiek i błyszczyk do ust od Kobo. Teraz już tylko muszę wygospodarować czas na odlotową imprezkę. Może ten zapowiadany rajd po klubach na kolejnym spotkaniu blog-offujących mam? Co myślicie mamuśki? 😉

10
12

DSC_0257DSC_0335

 

 

 

 

 

 

 

P.S. Możecie nas wszystkie oglądać na zdjęciach, dzięki Dorocie Rojek. Dzięki również Save The Magic Moments za fotki! 😉

11232953_191807797827507_2032986919388584547_o

 

Cieszę się, że mogłam również pomóc chorej Zosi za sprawą licytacji, które Asia i Iza zorganizowały wśród uczestniczek spotkania Mamy Blog-OFFują.

12401982_201877303487223_6493375604310713295_o

Możesz lubić również

Here you can find the related articles with the post you have recently read.