24

Święty Mikołaj – postać fikcyjna czy istnieje naprawdę?

Czy zastanawialiście się kiedyś jak wasze podejście do Świętego Mikołaja wpływa na dzieci? Wierzycie? A jeśli nie to czy przypadkiem, nie odbieracie swoim maluchom świątecznej magii?

To nasze drugie święta z Chichotką. I gdy Jej nie było okres świąteczny był jakiś taki…niepełny. Dostrzegamy to teraz. Niby co kilka kroków można dostrzec przybraną choinkę, a główne ulice mienią się od świątecznych iluminacji to jednak czegoś brakowało. Mikołaja można było spotkać w każdej galerii handlowej, a mimo to świadomość dorosłego osobnika momentalnie dawała o sobie znać. Coś w stylu przecież ten Pan nie istnieje…

page5a

Tylko czy aby na pewno?

No właśni nie. Wiara to pojęcie mocno względne i zdecydowanie indywidualne. Tak samo jak wiara w Boga. Jest, albo jej nie ma. Z Mikołajem jest podobnie. Niestety mamy wrażenie, że coraz częściej staramy się być tak poprawnie dorośli, że zapominamy o tym, że świat dzieci jest trochę inny. Często sami pozbawiamy nasze maluchy radości z tajemnicy, inspiracji i wyobraźni. W końcu czy ktoś z Was potrafi udowodnić, że św. Mikołaj naprawdę nie istnieje? Przecież co roku mu pomagacie w roznoszeniu prezentów! Mikołaj ma w święta mega roboty! I z tego całego zamieszania zostawił u nas nawet swojego Rudolfa 🙂 (Pssss…Mikołaju jak to czytasz to wiedz, że się o niego troszczymy :-)).

page4a

Czas naszego dzieciństwa, gdy wiara w Mikołaja była jeszcze niezachwiana, gdy jeszcze nie czuliśmy się tak dorośli, by choć na moment kwestionować jego obecność był najlepszym  okresem świąt w naszym życiu. I widzimy to tak naprawdę dopiero teraz. Gdy wiara w Niego wraca do nas ze zdwojoną siłą! Poprzednie święta z Chichotką były już inne niż wiele poprzednich mimo tego, że była jeszcze zbyt malutka, aby poznać historię św. Mikołaja i jego niezwykłej roli w okresie świąt Bożego Narodzenia. Te zbliżające będą mega fascynujące. I ta świąteczna magia pochłania nas w całości. Mimo, że do wigilii jeszcze kilkanaście dni to Chichotka już każdy dzień zaczyna od założenia mikołajowej czapy. 🙂 Zapalamy światełka i puszczamy specjalnie na ten okres przygotowane playlisty. Bo święta i ich skala zależy od nas i od tego jak czujemy je w naszych sercach.

Nie zatraćmy tej dziecięcej beztroski

Co nam zostanie z tego, że za sprawą naszej wielkiej odpowiedzialności koncentrującej się na mówieniu dziecku prawdy pozbawimy go poczucia, że raz do roku przychodzi do niego ktoś na kogo tak niecierpliwie czekał? Co nam – rodzicom z tego przyjdzie? Rozczarowanie, smutek, łzy dziecka? Czy naprawdę tego chcemy? Co w ten sposób osiągniemy? Święta to czas radości! Nie zabierajmy jej naszym maluchom!

23

I w moim poczuciu to jest właśnie ta magia świąt, którą tak kochają dzieci. To stany, gdy dzieje się coś czego kompletnie się nie spodziewają. Kiedy przy blasku światełek na choince ich emocjami rządzi wyobraźnia. Kiedy dzieją się rzeczy, których nie potrafią wyjaśnić… I dzieją się właśnie w ten jeden dzień w roku. W wigilię Bożego Narodzenia…

A ja i tak czuję, że naszą Chichotkę w tym roku odwiedzi św. Mikołaj…:-) I jestem pewny, że nigdy nie pozbawimy Jej wiary w Niego. Nie powinniśmy „zabijać” w naszych dzieciach fascynacji i wyobrażeń, które stanowią niezwykle ważny element ich dzieciństwa.

page3a

Na zmierzenie się z realnym światem dorosłych będą mieć jeszcze czas…

Bliskie jest nam wychowanie w rodzicielstwie bliskości, w którym najważniejsze są potrzeby dziecka i to co ono czuje. Obserwujemy Chichotkę i staramy się wsłuchać w to co chce nam przekazać. Oczywiście nie zawsze to się udaje. Czasem mylnie odbieramy Jej sygnały. Jednak poczucie, że otwieramy Jej drzwi na sfery, które wynikają z Jej zainteresowań (tak malutkie istotki też mają swoje zainteresowania) daje nam poczucie satysfakcji. Wiemy, że nie sterujemy Jej zachowaniami. Że nie robi czegoś, bo tak wypada, bo akurat nam  – dorosłym wydaje się, że tak będzie dobrze. Wielokrotnie wymaga to od nas większego wysiłku w gospodarowaniu Jej codziennością. I zdarza się, że popełniamy błędy. To naturalne, ale nie wstydzimy się tego…

***

Czy Waszym zdaniem opowieść o Mikołaju, którą przekazujecie dziecku to kłamstwo, które wywołuje w Was wyrzuty sumienia? Czy jednak jest to wstęp, który pozwala maluchowi bardziej odczuć magię świąt?

Stylizacja:
Opaska – Kokardella
Sukienka – No Name (Z second hand :-))
Buty – Mothercare

22
17
7

  • Ja do dziś wierzę w Świętego Mikołaja i jako dorosła piszę do niego list 🙂

    • Chichotka

      Liściki są genialne! Chichotka co prawda w tym roku jeszcze była za malutka, ale za rok już kto wie? 🙂 Mama trochę pomoże i na bank się uda 🙂 W sumie sama dawno nie praktykowałam tej metody komunikacji z Mikołajem, ale w sumie chyba warto do tego wrócić 🙂 Mikołaj spełnił Twoje prośby?

  • Absolutnie, nie czuję, że kłamię moją córkę. Czuję, że daję jej jedno z najpiękniejszych wspomnień jakie zachowa w sercu do śmierci. Dla mnie Mikołaj był kimś naprawdę wyjątkowym i ten okres, gdy miałam szczęście w niego wierzyć, był wspaniały. Każdy 6 grudnia był wyczekiwany, pamiętam emocje gdy zostawiałam list na parapecie i gdy rano budziłam się, a listu nie było. To był ten okres prawdziwej dziecięcej beztroski, niewinności… Myślę, że każdy z nas przeżył w jakiś sposób wieść o tym, że to jednak rodzice zostawiali prezenty obok łóżka, ale dla mnie to nie był wielki zawód, bo mam odpowiednio mi to wytłumaczyła. Dzięki niej ciągle w niego wierzę i tak jak mądrze zauważyłaś, wszyscy w niego wierzymy skoro tak mocno mu pomagamy 🙂

    • Chichotka

      Oj tak – święta w okresie dzieciństwa to najcudowniejsze wspomnienia jakie może posiadać człowiek. 🙂 Nas Mikołaj odwiedzał w święta. Wiązało się z tym dużo śmiechu i pozytywnych emocji 🙂 Do dziś pamiętam jak podnosił brodę i wypijał kieliszek w…ody 😉 z pragnienia.

Możesz lubić również

Here you can find the related articles with the post you have recently read.