Strefa taty: są pytania, na które odpowiedzi przychodzą z czasem

Gdy rodzi się bobas w głowie kotłuje się szereg myśli – o to czy będzie zdrowe, kim będzie w przyszłości…Ale oprócz nich pojawiają się też te bardziej przyziemne i dziś o jednym z nich, na które niedawno znalazłem odpowiedź. 

Często we wpisach wracam do pierwszych tygodni, miesięcy życia Chichotki. W końcu to taki najbardziej emocjonalny stan, gdy wszystko jest nowe, a zarazem ekscytujące. Pamiętam jak po powrocie do domu z dnia na dzień pojawiali się kolejni goście (rodzina, przyjaciele), by przywitać Chichotkę na świecie i wręczyć jej mały drobiazg od siebie. Raz były to ubranka, innym razem zabaweczki, a jeszcze innym maskotki. I właśnie te ostatnie zrodziły w mojej głowie pytanie, które czekało na odpowiedź do chwili obecnej.

Czy istnieje świat bez biało-czarnego zwierzaka?

Nie wiem jak to jest u Was, ale ja byłem bardzo ciekawy jaka maskotka stanie się tą nierozłączoną dla mojego dziecka. Z którą będzie spacerować, usypiać, jeść, bawić się w przedszkolu, a nawet się kąpać bo Chichotka jak kocha to na zabój – i z pluszową miłością swojego życia spędza ostatnio każdą chwilę.

Dlatego jakby się tak zastanowić to świata bez tej jej ukochanej pandy chyba przestał istnieć. Przykład? Ostatnio zapomniałem zabrać pandy z samochodu, bo jak wiadomo każda podróż autem ma oprócz rodziców i dziecka dodatkowego pasażera (dobrze, że nie musi zapinać pasów). Nieświadomi skali tego działania wykąpaliśmy Chichotkę (pierwszy sygnał ostrzegawczy pojawił się już wtedy – córeczka dosłownie nie chciała wejść do basenu, w którym ją kąpiemy). Przyznaję – zbagatelizowałem ten sygnał. Chichotka zjadła kolację i wtulona w mamę usnęła.

Minęło kilka godzin…

…i gdy przyszła już pora na sen rodziców nagle Chichotka obudziła się z płaczem. W takiej sytuacji bierzemy ją do naszego łóżka, by w poczuciu rodzicielskiej bliskości usnęła ponownie, ale tym razem tak łatwo nie było. O śnie mogliśmy zapomnieć, nie pomogło nawet wzięcie na ręce. Co generalnie pomaga praktycznie zawsze. W tym dość hałaśliwym momencie nagle mnie oświeciło. Musiałem koło północy zejść do samochodu i wyciągnąć pandę, za którą Chichotka tak tęskniła. A tęskniła na pewno, bo gdy tylko wróciłem i podałem jej ukochanego przytulasa na buzię wrócił uśmiech i dosłownie w jakieś 5 sekund już spała na łóżku rodziców między mamą i tatą…

I jak tu nie kochać tego małego bobasa? 🙂  A tak swoją drogą to rośnie nam chyba niezły cwany lisek.

Geneza czyli kiedy Chichotka tak ogromnym uczucie obdarowała pandę

Przedszkole coraz odważniej wkrada się w nasze życie. Chichotka ma już 8 dni w nim za sobą. Jak już pisałem wcześniej pierwsze dni były stresujące zarówno dla niej jak i dla nas, ale właśnie tego pierwszego dnia poszła do przedszkola z pandą. W gorszych chwilach, gdy tęskniła za rodzicami przytulała się do niej. I co jak co – od teraz nie powiem żadnego złego słowa na pluszaki. Są w życiu dzieci bezwględnie potrzebne – myślę, że są wręcz niezastąpione.

Ostatnio dostajemy od Was pytania jak Chichotka radzi sobie w przedszkolu. Zastanawiacie się czy posłanie jej tam w tak wczesnym wieku było dobrym pomysłem. Jak dotąd nie widzę, żadnych minusów. Chichotka owszem potrzebowała kilku dni na oswojenie się z nową rzeczywistością, ale już pod koniec pierwszego tygodnia zaczęła wchodzić na salę bez zdenerwowania. Dziś dosłownie poszła do cioci Asi w mig, a tacie machnęła szybko papa na odchodne i poleciała do dzieci.

Robi się z niej już przedszkolak z prawdziwego zdarzenia. 🙂 Dlatego jeśli mam coś radzić to nie bójcie się posłać dziecka do przedszkola jeśli wymaga tego sytuacja. Dziecko potrzebuje na adaptacje 2-3 tygodnie. Jedno tego czasu potrzebuje mniej, drugie więcej, ale gdy już ten okres przejdzie zacznie rozwijać się szybciej, będzie bardziej pewne siebie i więcej się nauczy. A kontakt z rówieśnikami jest nieoceniony. Już widzę, jak na Chichotkę reagują dzieci w jej grupie i odwrotnie. Gdy mówię jedziemy do przedszkola nie wycisza się tak, jak było to w pierwszych dniach, tylko reaguje optymistycznie. 🙂

Generalnie więc naprawdę nie ma się czego bać. 🙂

A ja wreszcie poznałem odpowiedź na dręczące mnie pytanie, jaka maskotka stanie się tą najważniejszą dla Chichotki. Panda rządzi i już nic w tej kwestii w moim odczuciu się nie zmieni.

***

Kiedy Wasze pociechy i w jakich okolicznościach wybrały swojego ulubionego pluszaka? A może nadal czekacie na ten wybór? Komentujcie.

Możesz lubić również

Here you can find the related articles with the post you have recently read.