fotoblog o dzieciach chichotka

Strefa taty: Kiedy w dziecku rodzi się świadoma potrzeba bliskości?

Zastanawialiście się czy jest coś co decyduje o tym, że dziecko od tak pewnego dnia staje się bardziej uczuciowe?

Emocje to nieodgadniony stan. Ludzka natura jest kompletnie pogmatwana, dlatego dla kogoś kto nie kształcił się w kierunku tajników psychicznych czy psychiatrycznych jak ja jest  tematem zdecydowanie mało wdzięcznym. Bo przecież lansować się na eksperta w tej dziedzinie byłoby trochę głupio. Dziś jednak nie chcę pisać zbyt wiele o poradach. Tym razem skoncentruje się na swoich doświadczeniach, które ostatnio dość mocno mnie zaintrygowały…

Przedszkole – miejsce odkryć

Jak wiecie Chichotka od kilku tygodni chodzi do przedszkola. Czytając poprzednie wpisy wiecie też, że to ja ją tam odprowadzam. Zdecydowanie lepiej znosiła pożegnania ze mną niż z mamą chociaż i te rozstania ze mną początkowo do szczególnie szczęśliwych nie należały. Zarówno dla niej jak i dla mnie. Dziś jednak nie o rozstaniach….

Magiczna godzina

Chichotka podczas okresu adaptacyjnego w przedszkolu spędza około 2-3 godzin. Z dnia na dzień wydłużamy jej pobyt, aby ten trudny emocjonalnie czas przeszła najłagodniej jak to tylko możliwe. Dlatego też „magiczna godzina” odbioru Chichotki przeze mnie jest dość – powiedźmy sobie – nieregularna. Jednak bez względu na to kiedy nasze spojrzenia się spotkają Adusia momentalnie wpada w euforię i rzuca mi się na szyję. 🙂 Nie powiem – bardzo miłe uczucie.

I właśnie o tej reakcji i uczuciach z nią związanych chciałbym dzisiaj napisać. To oczywiste, że gdy maleństwo się rodzi nosimy je na rękach, przytulamy, obdarujemy pocałunkami, szepczemy, uśmiechamy się. Dziecko obserwuje nasze zachowania, a potem…rośnie, rośnie i jeszcze raz rośnie…

A my czekamy kiedy przyjdzie ten dzień, gdy nasze maleństwo świadomie odwzajemni uśmiech, przytulenie, pierwsze czułe słowo…

W moim przypadku uśmiechy pojawiły się bardzo szybko – Chichotka jest niezwykle entuzjastycznie nastawionym do życia dzieckiem. 🙂 Pierwsze czułe słowo też już przeszło do historii – jeśli jeszcze nie doświadczyliście tego momentu, gdy Wasza pociecha z błyskiem w oku mówi… TATA (czy MAMA) to przed Wami jeszcze wyjątkowa chwila, której tak naprawdę nie da się opisać. To po prostu trzeba przeżyć.

Na pierwsze świadome przytulenie czekałem najdłużej. Były momenty, gdy Chichotka odwzajemniała przytulenie, kładła główkę na ramieniu czy oplatała mnie swoimi rączkami. Jednak mówiąc świadomie chodzi mi o jej potrzebę – niewymuszoną, od czasu do czasu powtarzającą się. Coś w stylu wiem, że mnie kochasz i chce tej bezwarunkowej, rodzicielskiej miłości i bezpieczeństwa doświadczyć tu i teraz. Tak to odbieram.

Wiecie kiedy Chichotka nabyła taką potrzebę?

Może wiele z Was myśli, że fakt iż stało się to w momentach, gdy odbierałem ją z przedszkola jest oczywisty. Bo przecież właśnie wtedy dziecko czuło się najmniej pewnie, tęskniło, potrzebowało rodziców. I pewnie jest w tym wiele prawdy. Jednak bodziec, który otworzył ją na tą potrzebę widocznie był jej wtedy potrzebny. Bo przedszkole uczy samodzielności. Pozwala zderzyć się z nowym światem. Ale pozwala też docenić to co jest najbliżej. Chichotka od kilkunastu dni wykazuje taką potrzebę bliskości kilka razy na dzień. Wtula się i oboje czerpiemy z tego wzajemną energię i szczęście.

Ten emocjonalny krok do przodu może wywołać wiele doświadczeń. Przedszkole, żłobek, kilkudniowy pobyt u dziadków, wyjazd służbowy. Może się też okazać, że ten stan przyjdzie pewnego dnia niepoprzedzony żadnymi innymi doświadczeniami…

Jak pisałem na początku – ekspertem nie jestem. To tylko moje przemyślenia. Jestem jednak bardzo ciekaw jak to jest u Was? Jak te ważne, emocjonalne przekazy ewoluowały w Waszych dzieciach? Może Was czymś zaskoczyły, co doprowadziło Was do wzruszających momentów? Czekam na Wasze historie w komentarzach.

 

Możesz lubić również

Here you can find the related articles with the post you have recently read.