2

Kobieta nie zrozumie, Facet nie ogarnie [Strefa Taty]

Jak wiadomo powszechnie kobieta i mężczyzna to dwa różne światy. Ogień i woda. Subtelność kontra szorstkość. Jest jednak coś co nas łączy. I mam wrażenie, że to właśnie nas do siebie przyciąga. Chcecie wiedzieć co mam na myśli? 

Niezrozumiałość!

Ledwo zacząłem tekst, a już podałem Wam odpowiedź na tacy. Sęk w tym, że ta odpowiedź jest nieco pogmatwana. I to jest właśnie klucz do wyjaśnienia tej damsko-męskiej rozkminy, która mnie jakoś dopadła w okresie świątecznym…

3
Czego kobieta nie zrozumie…

Bez urazy, ale gdyby zapytać przypadkiem spotkanego faceta na ulicy o to czego z męskich kwestii kobieta nigdy nie zrozumie to większość z nas szybko skieruje temat rozmowy na futbol. Konkretnie chodzi o pozycję spaloną. Możemy tłumaczyć, rozrysowywać, wyjaśniać korzystając z pomocy dydaktycznych (z lakierami, szminkami i innymi kosmetykami włącznie). Sorry. Nie ma opcji. Ten temat jest dla kobiet nieosiągalny. Zastanawiam się tylko czy wynika to faktycznie z powodu bycia kobietą, czy z faktu, że zwyczajnie uwielbiacie kokietować! W końcu słodki uśmiech w połączeniu z miną niewinnego kotka, który właśnie rozlał mleko jest jakąś (rzekłbym nawet dość skuteczną) metodą rozładowania atmosfery i postawienia Was w zdecydowanie innym, bardziej korzystnym świetle w perspektywie dalszej znajomości. Słyszałem kiedyś, że istnieje nawet metoda podrywu na tego nieszczęsnego spalonego. Chociaż jak jest on początkiem pasjonującej miłości to raczej nieszczęsnym nazwać się go nie da. Tak więc może właśnie rozwiązałem tą…niezrozumiałość? Tak czy inaczej przyznacie, że form interpretacji jest sporo. Gdybym miał uwzględniać pozostałe, które tlą się w mojej głowie to raczej szybciej doczekałbym się kliknięcia „x” na karcie w Waszej przeglądarce internetowej, na której otwarty jest ten tekst.

page4
Nie da się jednak zaprzeczyć, że w płynnym osiąganiu celu poprzez wbrew pozoru nieważny drobiazg – Wy Kobiety jesteście dla nas facetów niedoścignionym wzorem (kwestią sporną pozostaje „do naśladowania”). Jak nie jesteś w stanie przewyższyć mistrza to lepiej skoncentrować się na bardziej realnych celach.

2
Czego facet nie ogarnie

Dla nas „matrixiem” jest zawartość Waszej torebki. To jak studnia bez dna. Macie tam dosłownie wszystko. Wymienianie tego, co tam nosicie (a wszystko jest przecież potrzebne) mija się z celem. Bo bez względu na tak jak bardzo dopuszczę moją wyobraźnię do pracy i tak nie uwzględniłbym wszystkich, tak bardzo istotnych rzeczy, które tam są. Jedno jest jednak pewne. To właśnie, dlatego każda kolejna torba przynoszona z galerii handlowej jest większa od drugiej. Nie byłoby problemu, gdyby kolekcja kończyła się na 3, no góra czterech sztukach, a nie na kilkunastu chowanych po kątach byle tylko mąż, partner czy ktokolwiek inny ich nie odnalazł i nie wpadł w szał po krótkiej analizie matematycznej ile poszło na to kasy (nie, nie wmówicie mi, że powodem zakupu kolejnej jest to, że poprzednie nie pasują do ubrań posiadanych w szafie czy obecnie panujących trendów).

page3Rozumiem, że torebka to „przedłużenie” Waszej osobowości, charakteru i skrupulatne trzymanie w jednym miejscu wszystkiego, co w sytuacji kryzysowej nagle będzie akurat potrzebne. Ale chyba można spróbować trzymać się w jakiś ramach? Nie wiem – obowiązkowe ważenie przed każdym wyjściem z domu i określenie jakiegoś nieprzekraczalnego maksimum? 🙂 Pisze o tym z troski! Dbajcie o swoje kręgosłupy!

1I nasze, męskie mózgi. Zbyt długie rozkminianie pewnych procesów, których zwyczajnie nie da się rozwikłać może być niebezpieczne…dla zdrowia psychicznego i portfela rzecz jasna!

page2A teraz przyznajcie się – jaka najdziwniejsza rzecz znalazła się w Waszej torebce? Czekam na szczere odpowiedzi! 😉

Stylizacja:
Opaska – Kokardella
Bluzeczka – Little Gold King
Spódniczka – Little Gold King

4 page1

  • Pingback: Strefa Taty: Dlaczego nigdy Jej nie dorównam… | Chichotka.pl()

  • W mojej torebce jest zazwyczaj tak mało, że nierzadko nie jestem w posiadaniu nawet chusteczek higienicznych. Serio :). A co do spalonego… Urządziłeś mi wycieczkę w czasy liceum jeszcze, kiedy to na spalonego właśnie zostałam poderwana ;). Dopiero teraz, dzięki Tobie, dowiedziałam się że to taktyka a nie przypadek wynikły z rozmowy :P. Czy zrozumiałam, co mój podrywacz (a później chłopak przez dwa lata) mi powiedział o spalonym? Co do joty, a potem przez okres bycia z nim bezbłędnie wyjaśniałam i rozumiałam na czym polega ów spalony. Mam jednak zdolność do wyrzucania z głowy bzdur, które mi nie są potrzebne i jak tylko zmieniłam faceta na mojego męża, który nogą zupełnie się nie interesuje, zapomniałam czym jest spalony. I naprawdę na ten moment nie mam pojęcia na czym on polega, chociaż kilka lat temu tłumaczyłam o co w nim chodzi moim koleżankom… 😀

    • Chichotka

      Oj w kwestii torebki wyczuwam dyplomację 😉 No dobrze niech Ci będzie. Jesteś wyjątkiem potwierdzającym regułę 🙂 Co do spalonego – widzisz – codzienne człowiek może odkryć cenną wiedzę. A sam fakt, że zapomniałaś teraz jak wyjaśnić pozycje spaloną chyba potwierdza moją tezę z tekstu 🙂 Gdybyś nie miała Męża pomyślałbym, że specjalnie zapomniałaś licząc na kolejny podryw 🙂

      • Naprawdę mam tą rzadką zdolność wyrzucania głupot z głowy :P, sama nie wiem jak to robię. Był nawet okres, że namiętnie chodziłam z tym moim byłym na mecze i naprawdę rozumiałam, wtedy, co oni tam robią na tym boisku :P. Co do torebki: noszę tak mało, że zawsze sobie myślę „Ech, mogłam to zabrać”, ale po prostu nie chce mi się dźwigać :P. Aparat już robi swoje, więc inne rzeczy idą wek 😛 😉 Taka jestem wygodnicka :).

        • Chichotka

          Wiesz 😉 To żadne głupoty! Spójrz na to z innej strony – może właśnie jakaś Twoja znajoma próbuje zrozumieć pozycję spaloną…Jesteś z nią na piwku (bądź u kosmetyczki) i gdybyś pamiętała, rozwiązałabyś jej problem. 🙂 Chociaż dzięki temu, że nie pamiętasz – taki sposób na podryw może dalej przynosić spore efekty 🙂 Wracając do „piłkarskiego” etapu Twojego życia – jak mi jeszcze powiesz, że byłaś ultrasem to się chyba schowam pod dywan ;p

          Aparat to faktycznie spora waga. Moja Żona wzięła się na sposób 🙂 Postanowiła etat fotografa przekazać w moje ręce, a kto pstryka ten nosi ;p Może rozważ zamianę ról w Waszej rodzinie? 🙂 Chociaż na chwilkę? Bo wiem, że na dłużej trudno rozstać się z aparatem 🙂

Możesz lubić również

Here you can find the related articles with the post you have recently read.