blog ojciec parenting tata

Dlaczego nigdy Jej nie dorównam [Strefa Taty]

Albo jesteś dramatycznie słabym ojcem, pozbawionym uczuć, albo się tobą zachwycają, bo jesteś taki opiekuńczy. W gruncie rzeczy i tak zawsze w rankingu stoimy na tym drugim miejscu. Z naturą nie wygramy. Tylko myślisz, że to dla nas takie proste?

Wiem doskonale, że bycie ojcem wielu przerasta. Uciekają. Nie podejmują odpowiedzialności. Nie ogarniam tego, ale to nie znaczy, że jestem na tyle oderwany od rzeczywistości, by sądzić ze to właśnie taka postawa jest częściej przyklejana ojcom. Pogadaj z ludźmi. Zapytaj co o tym sądzą. Jak na 5 rozmów trafisz 3 takie, które mówią, że są troskliwi, opiekuńczy, kochający, nie uciekają z kumplami na piwo czy piłkę, by wyrwać się z chaty, a po pracy szybko wracają do domu, by po prostu być przy swoim dziecku to napisz mi o tym maila. Chciałbym wierzyć, że zmiana myślenia już się dokonała.

Może zainteresuje Cię również:

Strefa taty: Kobieta nie zrozumie, Facet nie ogarnie…

Zawsze skrajność w byciu ojcem

Rola ojca to jest jakiś rollercoaster. Albo dramat albo zachwyt. Nic pomiędzy. Albo jesteś beznadziejny. Albo wręcz ideał. Ale życie takie nie jest. Nie raz trafi się gorszy dzień, nie raz dziecko wyprowadzi z równowagi, sprawia, że masz ochotę z nerwów wyskoczyć w kosmos. Tylko co z tego? Czy to sprawia, że jestem gorszym ojcem?

Nie wstydzę się kochać moje Córki. Nie wstydzę się nią zajmować, opiekować i wstawać w nocy, gdy wybudzi ją zły sen. Nie wstydzę się mówić głośno, że cholernie mocno przeżywam jak jest chora. Że fizycznie odczuwam Jej cierpienie. Nie wstydzę się bawić z nią ekspresyjnie na placu zabaw, a nie tylko siedzieć na ławce i czekać aż znudzi jej się zabawa. Nie gaszą mnie spojrzenia innych, gdy wpadniemy w wir przytulasów. Nie wstydzę się jej bronić, gdy swoim zachowaniem potrafi rozzłościć innych. Skoro oni nie mają na tyle taktu, by pohamować swoje jakże cudowne „ależ ona jest niegrzeczna” to dlaczego niby ja mam popisywać się extra elokwencją? W takich sytuacjach tylko gwóźdź trafia w punkt. I autentycznie wkurza mnie, gdy większość ludzi zakłada maski, by tylko pokazać z ogromnym wysiłkiem jacy to są doskonali…

To nie cukierkowa doskonałość świadczy o tym czy jesteś dobrym rodzicem. O tym zawsze świadczy miłość. Tylko ona sprawia, że chcesz spędzać czas ze swoim dzieckiem i czerpiesz z tego radość.

„Też mógłbyś urodzić!”

Ile razy kobiety używają tego typu tekstów. Gdybyś urodził to na pewno byś docenił. Ogromny ból i takie tam. Z całym szacunkiem, ale to brednie. To fakt, że nosicie dziecko 9 miesięcy w brzuchu, a potem wydajecie je na świat sprawia, że nigdy nie jesteśmy w stanie stać się dla dziecka równie ważni co Wy. To jest wasz dar, a nie przekleństwo! To Wy czujecie pierwsze kopnięcia. To Wy przeżywacie stany, których my nawet nie możemy sobie wyobrazić…

I nie ważne czy spędzasz z dzieckiem całe dnie, bo mama jest w pracy. Możesz dać niebywałą dawkę miłości, czasu, radości. A i tak, gdy Ona wraca – Ty przestajesz się liczyć. Po prostu Cię nie ma. Jej całym światem staje się mama. To jest wasza moc. I tego Wam zazdroszczę…

  • Wiesz Mariusz ie do końca się zgadzam z jedną sprawą… Piszesz, że „Rola ojca to jest jakiś rollercoaster. Albo dramat albo zachwyt.” i masz rację ale z matkami też tak jest. Krzyknęła na dziecko na placu zabawa- patologia, zła matka… Ludzie oceniają wszystkich przez pryzmat chwili, nie tylko ojców.

    U nas akurat jest tak, że jak tata wraca z pracy to jest zachwyt tatusiem 😉 Swoją drogą bardzo fajny, mądry i zmuszający do refleksji artykuł 🙂

    • M.

      Zgadzam się. Mamy też są oceniane. U Was jednak częściej da się znaleźć jakąś granicę. Wyśrodkowanie.Bo od „zawsze” opiekowałyście się dziećmi. Ostatnio ojcowie też chcą i uczestniczą w wychowaniu dzieci. Mi brakuje takiego trzeźwego spojrzenia na wychowanie także ojców. Bo my nie jesteśmy ani doskonalsi od Was ani zdecydowanie gorsi w wychowaniu. Mamy swoją rolę. W której raz sprawdzamy się lepiej, a raz gorzej.

      Plac zabaw to od zawsze najbardziej inspirujące miejsce dotyczące moich przemyśleń. Jak zastanawiam się o czym napisać to idę właśnie tam. Siadam i obserwuję. Polecam. Dzięki temu można złapać odpowiedni dystans do wychowania własnego dziecka. Np. do spokojniejszych reakcji jak wyprowadzi Cię z równowagi 🙂 Łatwiej wtedy zrozumieć uczucia jakimi sama obdarowujesz swojego dziecka. Można wtedy tak namacalnie poczuć miłość.

      We wszystkim jednak zawsze chodzi tylko o Ciebie, twoje dziecko i tatę twojego dziecka. Tylko Wy wiecie co jest dla Was najlepsze. Wiem, że czasem wkurza jak ludzie gadają. Ale oni zawsze będą gadać. Wewnętrzna potrzeba oceniania szczególnie w momencie siedzenia na ławce w gronie sobie podobnych zdecydowanie wzrasta. To taka trochę tradycyjna forma hejtu. 🙂 I tym i tym cyfrowym nie ma się co przejmować. 🙂

      Wasza więź i tak wygra z każdym słowem obcych.
      Pozdrawiam Cię serdecznie i dziękuję za miłe słowo.

  • jest czego zazdrościć.:) fakt. nigdy nie uważałam, że ciąża czy poród to przekleństwo. A kopniaki, bezcenne. współczuję, że nie możecie tego doświadczać. 🙂 Ale ojciec, który jest obecny w życiu dziecka, kocha, zajmuje się, jest równy matce. Nie jest gorszy, nawet jeśli czasami w waszej obecności maluch chce do mamy, to mogę z czystym sercem powiedzieć, że przynajmniej u nas, jak Gałganek jest ze mną i się uderzy, a Tatuna nie ma, to go woła i na odwrót;) Pozdrawiam!

    • Mariusz Woźniak

      Dajesz mi wiarę, że i u nas tak będzie 🙂 Bo na razie jak tylko mama przekracza drzwi to nawet ubrać jej nie mogę 🙂 Tylko cały czas – „tata nie – mama!”.
      Pozdrawiam! 🙂

  • AalillaA

    W naszym domu to ja codziennie wieczorem jak mąż wyjdzie do pracy wsłuchuję „mamusiu tęsknię za tatusiem” 😉

    • To wielki plus dla Twojego Męża. Chociaż i tak sądzę, że w momencie kryzysu zawołałyby Ciebie 🙂 Mama to mama. Zawsze będziesz najważniejsza. My ojcowie musimy to zaakceptować. 🙂 Pozdrawiam Cię serdecznie!
      Tata Chichotki.

Możesz lubić również

Here you can find the related articles with the post you have recently read.